Czy mieliście kiedy tak, że ktoś w was tak mocno się zakochał, że zaczął was osaczać wręcz kontrolować??
I mimo, że tłumaczyliście mu, że nic z tego nie będzie, że nie chcecie dzielić z nim życia to on nadal nie dawał wam spokoju?
Ja właśnie ostatnimi czasy tak miałam.
Koleś przyczepił się do mnie, mimo że go o to nie prosiłam.
Wypisuje do mnie jakieś niestworzone historyjki i wymyśla nasze wspólne życie.
Kiedy dałam mu kosza on obiecał, że się uspokoi, ale będzie o mnie walczył,.
Na początku był spokój, ale później znowu się zaczęły smsy.
Stwierdziłam dość tego muszę go olać totalnie.
No i jak na razie jest spokój.
Zobaczymy jak długo..
Ja to serio wpadam z deszczu pod rynnę.
Porażka...
Wiecie na początku to nawet mi to odpowiadało, bo komplementował mnie i w ogóle czułam się wyjątkowo..
No, ale bez przesady trzeba wiedzieć w jakim momencie się zatrzymać.
Mam nadzieję, że da sobie spokój..
Ach Ci nasi adoratorzy kobitki :D :D
Trzymajcie się cieplutko :)

Komentarze
Prześlij komentarz