Hejka ;)
Dzisiaj przychodzę do Was z testem maseczki nazywanej przez większość kobiet ,,cudem,, :D
Ta maseczka to:
Maseczkę kupiłam już jakieś 3 tygodnie temu w drogerii ezebra.pl ,ale nie dodawała wcześniej postu, aby móc ocenić działanie po dłuższym użyciu.
Przyznam się Wam, że byłam mega podjarana.
Kurcze w końcu jest coś co pozwoli pozbyć się tego co mam na twarzy !! :D
A co, że boli ważne, że działa :)
Bo wiecie za nim zamówiłam to obejrzałam mnóstwo filmików i poczytałam recenzji ;)
Musiałam w końcu wiedzieć co kupuje :D
Wracając..
Maseczka przyszła mi dość szybko i w końcu nadszedł ten wyczekiwany przeze mnie dzień, czyli użycie tego ,,magicznego,, produktu ;)
Najpierw oczyściłam twarz.
Potem ta jak większość testerek polecała zrobiłam sobie ,,parówkę,, z wody, aby maseczka lepiej się trzymała i otworzyły się nasze pory ;)
W końcu nałożyłam tą maseczkę ;)
Maseczkę dobrze się aplikuje, ale troszkę ciężko schodzi z palców i ogólnie ze wszystkiego na czym się znajduje.
Po nałożeniu wyglądałam jak kosmitka czego nie mógł nie zauważyć mój brat :D :D
Odczekałam ok. 30 minut, aż wszystko zastygło.
Przy okazji maseczka fajnie ściąga twarz, więc nie możecie zbytnio ruszać twarzą czy ustami ;)
No i przyszedł czas na ściąganie ;)
Powiem Wam, że broda,czoło i nos przeżyłam, tragedii nie było...
Ale to co przeżyłam ściągając z dalszych miejsc twarzy to po prostu istna porażka ;)
Nie wiem jaki innych, bo wiadomo każdy ma inna wrażliwość, ale mnie bolało strasznie!!
Przed każdym kolejnym pociągnięciem brałam głęboki oddech, bo po prostu nie dawałam rady.
No, ale w końcu całą ją zdjęłam.
Umyłam resztki zimną wodą ( przez co też zamknęłam pory) i nawilżyłam kremem, choć skóra nie była w moim przypadku w ogóle podrażniona ;)
Na ściągniętej maseczce zaczęłam doszukiwać się tego co niby miała ona zabrać.
Niestety jednak ta maseczka na mnie nie podziałała :(
Nie usunęła niedoskonałości z mojej twarzy, włosków także ( tak jak inni mówili), jedynie co zrobiła to sprawiła, że miałam delikatniejszą twarz i może troszkę zmniejszyła ilość występowania niedoskonałości ;)
Gdybym miała ją ocenić to myślę że tak dałabym 7\10 :)
Według mnie nie można nazwać tego cudem ;)
A i jeśli chodzi o zapach to każdy straszy, że ona śmierdzi dla mnie ma cudowny zapach jakiegoś kremu choć konkretnie nie wiem którego :)
A może u Was zadziałała ??
Jeśli tak to podzielcie się w komentarzu :D
Dzisiaj przychodzę do Was z testem maseczki nazywanej przez większość kobiet ,,cudem,, :D
Ta maseczka to:
SHILLS BLACK MASK CZARNA MASKA NA TWARZ WĄGRY
Przez większość z Was na pewno w jakimś stopniu znana ;)Maseczkę kupiłam już jakieś 3 tygodnie temu w drogerii ezebra.pl ,ale nie dodawała wcześniej postu, aby móc ocenić działanie po dłuższym użyciu.
Przyznam się Wam, że byłam mega podjarana.
Kurcze w końcu jest coś co pozwoli pozbyć się tego co mam na twarzy !! :D
A co, że boli ważne, że działa :)
Bo wiecie za nim zamówiłam to obejrzałam mnóstwo filmików i poczytałam recenzji ;)
Musiałam w końcu wiedzieć co kupuje :D
Wracając..
Maseczka przyszła mi dość szybko i w końcu nadszedł ten wyczekiwany przeze mnie dzień, czyli użycie tego ,,magicznego,, produktu ;)
Najpierw oczyściłam twarz.
Potem ta jak większość testerek polecała zrobiłam sobie ,,parówkę,, z wody, aby maseczka lepiej się trzymała i otworzyły się nasze pory ;)
W końcu nałożyłam tą maseczkę ;)
Maseczkę dobrze się aplikuje, ale troszkę ciężko schodzi z palców i ogólnie ze wszystkiego na czym się znajduje.
Po nałożeniu wyglądałam jak kosmitka czego nie mógł nie zauważyć mój brat :D :D
Odczekałam ok. 30 minut, aż wszystko zastygło.
Przy okazji maseczka fajnie ściąga twarz, więc nie możecie zbytnio ruszać twarzą czy ustami ;)
No i przyszedł czas na ściąganie ;)
Powiem Wam, że broda,czoło i nos przeżyłam, tragedii nie było...
Ale to co przeżyłam ściągając z dalszych miejsc twarzy to po prostu istna porażka ;)
Nie wiem jaki innych, bo wiadomo każdy ma inna wrażliwość, ale mnie bolało strasznie!!
Przed każdym kolejnym pociągnięciem brałam głęboki oddech, bo po prostu nie dawałam rady.
No, ale w końcu całą ją zdjęłam.
Umyłam resztki zimną wodą ( przez co też zamknęłam pory) i nawilżyłam kremem, choć skóra nie była w moim przypadku w ogóle podrażniona ;)
Na ściągniętej maseczce zaczęłam doszukiwać się tego co niby miała ona zabrać.
Niestety jednak ta maseczka na mnie nie podziałała :(
Nie usunęła niedoskonałości z mojej twarzy, włosków także ( tak jak inni mówili), jedynie co zrobiła to sprawiła, że miałam delikatniejszą twarz i może troszkę zmniejszyła ilość występowania niedoskonałości ;)
Gdybym miała ją ocenić to myślę że tak dałabym 7\10 :)
Według mnie nie można nazwać tego cudem ;)
A i jeśli chodzi o zapach to każdy straszy, że ona śmierdzi dla mnie ma cudowny zapach jakiegoś kremu choć konkretnie nie wiem którego :)
A może u Was zadziałała ??
Jeśli tak to podzielcie się w komentarzu :D

Komentarze
Prześlij komentarz