Przejdź do głównej zawartości

Coś się we mnie zmienia...

Cześć kochani :)
 Trochę mi to zajęło, ale musiałam pomyśleć nad sobą, nad swoim dotychczasowym życiem :) ten wpis będzie miał charakter świadectwa, więc jeśli nie chcesz tego czytać to i tak proszę Cię zostań może Tobie coś te słowa uświadomią a jeśli wręcz przeciwnie z chęcią to przeczytasz to gratuluję Ci odwagi :) :)
Zacznę od tego, że moje życie było dobre pełne wszystkiego czego potrzebowałam.
 Bóg także w nim był, ale jakoś tak nie do końca.Zawsze nie miałam zbyt dużo czasu i odwagi, aby cała mu się oddać.
 Mimo tego, że aktywnie działam w swojej parafii i jestem członkiem Ruchu Światło-Życie to ciągle czegoś mi brakowało.
I w końcu nadszedł ten moment próby dla mnie.
 Zbliżały się Światowe Dni Młodzieży.
I to pytanie księdza: ,,Czy jadę do Krakowa świadczyć o Jezusie ??,,
 I moja odpowiedź:,, Nie jadę. Nie wie ksiądz, podobno ma być zamach. Zresztą nie mam pieniędzy. ,,
Tak, niestety to była moja odpowiedź. Wtedy była dla mnie normalna.Teraz widzę ją w zupełnie innym świetle.Dostrzegam,że w tamtym momencie stałam się apostołem Piotrem. Tym apostołem, który zaparł się Pana, ponieważ bał się ryzyka. Ja właśnie się nim stałam!!
Kiedy młodzież przyjechała do Krakowa i zaczęły się transmisje w TVP. Oglądałam wszystkie. Jednak dwie sceny wyryły ślad na mojej duszy.
 Pierwsza była inscenizacja kiedy to papież Jan Paweł II przebaczył swojemu zamachowcy, natomiast druga podczas Drogi Krzyżowej kiedy przy stacji XIII ściągali ciało Chrystusa w ramiona Matki.
 Te dwie sceny już zaczęły ,,przestawiać,, w mojej głowie. Takie sceny, które przecież od dawna znałam podziałały na mnie. Sprawiły, że płacząc przepraszałam Boga za zło, które mu wyrządziłam.Czułam się jakbym to ja była tym zamachowcom, tym żołonierzem który celował w cierpiącego Jezusa.Czułam się strasznie.
 A potem te wszystkie słowa papieża Franciszka. Mogę śmiało powiedzieć, że zakochałam się w jego słowach, ponieważ czułam, że to Bóg mówi przez niego do mnie. Mówi:,, Ja jestem Panem ryzyka, nie bój się ryzykować dla mnie,,.
 Najbardziej jednak poruszyło mnie przemówienie papieża kiedy mówił o tym, abyśmy nie byli młodzieżą na emeryturze i nie bali się wymienić wygodnej kanapy na buty wyczynowe. Te słowa poruszyły mnie do głębi. Sprawiły, że na dobre chciałam pojednać się z Chrystusem.
Poszłam do spowiedzi.
 Zaczęłam się więcej modlić i to świadomie modlić nie jakieś ,,klepanie,, pacierza. Zaczęłam wierzyć w miłosierdzie Pana.
 Kiedyś czciłam ten przymiot Jezusa, ale jakoś tak beznamiętnie. Od tego czasu ŚDM zaczęłam odmawiać Koronkę, kupiłam sobie Dzienniczek,o którym tak od dawna marzyłam.
 I zakochałam się w słowach Pana do św.Faustyny.
 Zakochałam się w Jego miłosierdziu !!!
 Teraz widzę Jezusa zupełnie innymi oczami :) Oczami pełnymi miłości do niego :)
Teraz modlę się o rozeznanie swojego powołania, gdyż od tamtego czasu słyszę głos powołania do życia zakonnego, ale o tym zadecyduje Jezus :)
Dla niego nie ma nic niemożliwego :) :) On pokaże mi moją drogę życia :) :)
Chwała Panu ...
za to co ze mną zrobił :) :) :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

13reasonwhy/13 powodów recenzja!!

Kochani przyszedł czas,aby na moim blogu znalazła się i taka recenzja.. Będzie to recenzja serialu, o którym w ostatnim czasie było i jest nadal głośno. Taki był zamysł producentów, serial miał wzbudzić dyskusje i pobudzić ludzi do działania w tym dobrym znaczeniu więc jak widać udało się im :). ,,Hannah Baker popełnia samobójstwo, a jej znajomy dostaje 13 kaset magnetofonowych, na których dziewczyna nagrała powody odebrania sobie życia.,, 13 kaset i 13 historii.. Jak wiecie ja sięgnęła po ten serial z nudów, ale także z zainteresowaniem.  No bo czy to nie intrygujące, że samobójczyni zostawia kasety ?? No i to pytanie rojące się w mojej głowie-choć myślę że nie tylko w mojej-co jest na tych kasetach?  Włączając play dowiedziałam się, uzyskałam odpowiedzi. Co mi to dało? Nie wiem.. Choć... wiem uświadomiłam sobie wiele istotnych rzeczy a raczej poznałam te rzeczy z innej strony. W serialu poruszane jest tyle tematów i pojęć że aż trudno nieść to w sobie. M...

Nowy adorator?!

Czy mieliście kiedy tak, że ktoś w was tak mocno się zakochał, że zaczął was osaczać wręcz kontrolować??  I mimo, że tłumaczyliście mu, że nic z tego nie będzie, że nie chcecie dzielić z nim życia to on nadal nie dawał wam spokoju? Ja właśnie ostatnimi czasy tak miałam. Koleś przyczepił się do mnie, mimo że go o to nie prosiłam. Wypisuje do mnie jakieś niestworzone historyjki i wymyśla nasze wspólne życie. Kiedy dałam mu kosza on obiecał, że się uspokoi, ale będzie o mnie walczył,. Na początku był spokój, ale później znowu się zaczęły smsy. Stwierdziłam dość tego muszę go olać totalnie. No i jak na razie jest spokój. Zobaczymy jak długo.. Ja to serio wpadam z deszczu pod rynnę. Porażka... Wiecie na początku to nawet mi to odpowiadało, bo komplementował mnie i w ogóle czułam się wyjątkowo.. No, ale bez przesady trzeba wiedzieć w jakim momencie się zatrzymać. Mam nadzieję, że da sobie spokój.. Ach Ci nasi adoratorzy kobitki :D :D Trzymajcie się cieplutko :)

Wątek widzenia #1 Zazdrość

Kochani zaczynamy zapowiedziany przeze mnie cykl :) Na początku jednak jest mi miło Was poinformować, że moje dwa wiersze, które Wam ostatnio opublikowałam zostały docenione. Ich słowa mają zostać wykorzystane do piosenek :) To napędza mnie do działania i do tworzenia dla Was :) Dobrze, więc przejdźmy już do wyczekiwanego mojego wątku widzenia :) Dzisiaj- kochani moi- poruszymy ważny temat i myślę, że dość aktualny w dzisiejszym świecie mianowicie zazdrość . Zajmiemy się nią w szeroko pojętym znaczeniu i w różnych sferach :) Z zazdrością możemy spotkać się wszędzie . W sumie jakoś trudno ludziom przejść bez zazdrości. Zazdrość to nieprzyjemne uczucie, które może dużo namieszać i skomplikować, dlatego warto próbować się jej wystrzegać. Czy czuliście kiedyś zazdrość ??  Ja niestety tak i to wiele razy. To uczucie, które sprawia, że budzą się we mnie dość dziwne emocje, których nie potrafię opanować, bo one po prostu są. ,,Ta ma taką sukienkę, a ta to ma taki sam...