Cześć kochani :)
Skoro zajrzeliście w ten post to znaczy, że chcecie dowiedzieć się jaka jest odpowiedź na pytanie, które zawarłam w tytule :)
Super ! Cieszę się, że ciekawią Was tak ważne tematy :)
Kochani, moje życie odkąd mój chłopak wyjechał na studia zmieniło się o 180 stopni.
Nie potrafię Wam powiedzieć czy więcej jest plusów, czy minusów.
Jednak to co daje mi ten czas jest na pewno ubogacające :)
Już na początku kiedy mój chłopak miał wyjeżdżać przekonywał mnie, że zobaczę jakie to będzie umacniające nasz związek, że zobaczymy jak ważni dla siebie jesteśmy.
No a ja jak to każda zakochana dziewczyna- nie ! źle ujęte bo zakochanie to ja dawno mam za sobą, raczej dobrym określeniem będzie- jak każda pałająca miłością dziewczyna zarzekałam się, że to nie będzie tak, że będzie inaczej.
Robiłam wszystko żeby zobaczył jak bardzo go kocham i łudziłam się, że może nie wyjedzie (troszkę głupie myślenie ale człowiek lubi żyć w ułudzie, jest mu łatwiej przyjąć zastaną rzeczywistość).
Długo w tym przeświadczeniu nie żyłam, ponieważ czas w którym mieliśmy żyć osobno nastąpił diametralnie za szybko, ale cóż poradzić, nie uchronimy się od tego co ma nastąpić :)
Rozstanie, choć nie lubię tego określenia, więc zastąpmy je słowem rozłąka była dla mnie czymś bardzo słabym wręcz miałam w sobie poczucie jakby ktoś zabrał mi albo raczej wyrwał siłą kawałek serca..
Bolało mnie to, że zostanę sama, że walczyłam o tą miłość a ona została mi odebrana..
Aj, czyż to nie brzmi jak tragedia ?
Po miesiącu od tego jak żyjemy osobno z moim chłopakiem mam kilka przemyśleń :)
1. Wszystko to co mój chłopak mi próbował wtłoczyć do głowy, a ja jak wojownicze żółwie Ninja broniłam się przed tym, okazało się prawdą. Zupełnie inaczej patrzymy na nasz związek.
2. Niezmiernie ważne jest to, aby para która zamierza wkroczyć w etap rozłąki miała solidnie zbudowane podstawy zaufania. Nie oszukujmy się bez zaufania nie uda Wam się przetrwać.
3. Istotny jest tu jakikolwiek kontakt. Dzwońcie do siebie, piszcie, rozmawiajcie na Skype, dzisiejsza technologia nam w tym pomaga, korzystajmy więc z niej. Przyznam się Wam, że to że mój chłopak do mnie dzwoni, że piszemy ze sobą, że dzielimy się wszystkim, serio, dosłownie wszystkim, niezmiernie umacnia a przede wszystkim pozwala przetrwać trudny czas kiedy się nie widzicie, bo jednak nie ma nic przyjemniejszego niż usłyszeć głos naszej miłości.
4. Jeśli tylko to możliwe, musicie, wręcz podkreślam MUSICIE się spotkać. Długo nie wytrzymacie bez widoku siebie nawzajem, bez różnie pojmowanej bliskości albo wytrzymacie, ale to już nie będzie to samo powstanie między Wami przepaść.
5. Mogą się pojawić, a nawet więcej niż pewne, że się pojawią kryzysy. Ja takie etapy kryzysowe mam zawsze po spotkaniu lub kiedy zaczynam czuć, że to już za długi czas dla mnie bez niego.
Możecie mieć wtedy różnorakie myśli, od tego że jesteście beznadziejnymi dziewczynami, że nie ma to sensu po to, że to on jest do niczego bo Was zostawił. Ja co prawda nie mam takich myśli, bardziej może w stylu, że czuje się samotna, ale dla teorii przestrzegam Was :)
Dobrze, powiedziała Wam po krótce przemyślenia na zaistniały temat, więc teraz na podsumowanie odpowiem Wam na to pytanie, które Was nurtuje :)
Odległość zdecydowanie wpłynęła na mój związek.
Uświadomiło mi to, jak bardzo ważną osobą w moim życiu jest mój chłopak, jak bezsensowne jest życie bez niego.
Utwierdziłam siebie w przekonaniu, że na serio to jest Ten jedyny :)
Powiem więcej, tylko przy nim potrafię się uśmiechać :)
Nawet sobie nie wyobrażacie jak ja czekam na każde spotkanie, jak odliczam żeby tylko go ujrzeć, to jest wręcz niesamowite.
Nie mówiąc już o samym spotkaniu. Tyle czułości ile okazuje mi mój chłopak jest bezcenne, ja w końcu doceniam chwilę, doceniam każdy element naszego spotkania.
Gdybyście Wy mnie zobaczyli, ja czasem kiedy się widzimy tak się w niego wpatruje i śledzę każdy jego ruch, że aż dziwie się że go to nie krępuję. Ja po prostu chcę go zapamiętać z detalami, żeby starczyło mi na czas rozłąki :)
Kilka kryzysów już jest za nami i pewnie będą kolejne, ale potrafimy z nich wybrnąć i to myślę, że też daje nam podwaliny do budowania życia na przyszłość, bo jednak życie jest czarno-białe.
Mam szczęście, że mi się trafił taki wierny mężczyzna, bo myślę, że to wielu panów skreśla w oczach kobiet lub buduje jakieś obawy. Ja osobiście też miałam na początku takie obawy, ale z czasem mi je ulatują bo widzę jego miłość do mnie i widzę ile wkłada siebie w to, abyśmy przetrwali ten czas :)
Liczę na to, że te 2 lata upłyną szybciutko :) A jeśli Wy macie jakieś przemyślenia na ten temat lub chcecie podzielić się swoimi doświadczeniami to śmiało zapraszam do komentowania :)
Trzymajcie się cieplutko :)

Komentarze
Prześlij komentarz