Hej Słońca :)
Dzisiaj przychodzę do Was z postem obiecanym :)
O co chodzi ?
Pokrótce opowiem Wam o nowych studiach, które zaczęłam, jak to wygląda itd.
Dla tych, którzy nie czytali poprzedniego postu przypomnę że rozpoczęłam drugie studia teologiczno-katechetyczne :)
Zajęcia w piątek zaczynam od 16 do 19 :)
Pierwsze zajęcia PSYCHOLOGIA ROZWOJOWA/ PSYCHOLOGIA WYCHOWAWCZA :)
Mam tak świetną babkę która prowadzi te zajęcia, że to przyjemność jej słuchać :)
Głównie rozmawiamy o tym jak wygląda rozwój człowieka oraz jak podchodzić do uczniów.
Na zaliczenie będziemy musieli przygotować jakąś obserwacje dziecka :) Więc luzik :D
Potem mam PSYCHOLOGIE OGÓLNĄ/PSYCHOLOGIE OSOBOWOŚCI :)
Pierwsze zajęcia z księdzem i stresik jaki będzie i jak w ogóle się ja osobiście przystosuje do tego.
I moje obawy niesłuszne. Ksiądz mega wyluzowany, miły, pełen dobroci :)
Poznajemy co to jest psychologia i takie ogólniki :)
Oczywiście zaliczenie musi być, więc stwierdził że da test na koniec jednokrotnego wyboru i do tego jakiś esej do napisania czy coś takiego :)
Mi to jak najbardziej odpowiada :)
Te piątkowe zajęcia są dla mnie nieobowiązkowe bo ja z racji tego że chodzę na studia pedagogiczne to już owe przedmioty miałam i przygotowanie pedagogiczne zdobyłam :)
No ale jak tu nie chodzić do tak cudownych ludzi :)
A poza tym będzie można np. spróbować poprawić ocenę z psychologii ogólnej :)
Więc te piątkowe zajęcia i owi wykładowcy zapalili taki płomyczek nadziei we mnie na zajęcia które miały nadejść w sobotę :)
No i wstałam. Wstałam pełna energii, chęci pracy w sobotni porannego.
Pierwsze zajęcia i mój zapał zamarł :D
Wiecie teraz kiedy to czytam i piszę dla Was to śmieje się, ale w tamtym momencie byłam zrozpaczona :)
A wszystko za sprawą TEOLOGII FUNDAMENTALNEJ (CHRYSTOLOGII I EKLEZJOLOGII) i księdza profesora, który już wchodząc miał wyryte na czole ,,Ja Wam pokaże gdzie jest wasze miejsce,, :D
Serio, wykładowca jest tak dziwny, tak straszny i tak odpychający ludzi, że obawiam się zaliczenia u niego. A żeby było lepiej to zaliczenie jest ustne :)
Więc już czuje mój pot na czole kiedy będę pochodziła do tego przedmiotu, tym bardziej że jest on dość ciężki :)
Obejmuje naprawdę szerokie pojęcia Boga, tych wszystkich prawd Kościoła w głębszym rozumowaniu.
A jeszcze dodam, że ksiądz nam nie ułatwia i nie wyjaśnia w dostępnych sposób tych pojęć :(
Przejdźmy dalej, bo potem jest bardziej optymistycznie :)
HISTORIA KOŚCIOŁA- przedmiot, którego obawiałam się najbardziej, a okazał się dość przystępny.
Poznajemy po prostu po epokach dzieje kościoła, czyli właśnie jak sama nazwa wskazuje jego historie :)
Ksiądz dość fajny, bardzo ciekawie tłumaczy, więc słucha się z zainteresowaniem :)
Następnie była chwila oddechu w postaci mszy świętej :)
A później skupialiśmy się na Piśmie Świętym, czyli podrząd takie przedmioty jak:
- WSTĘP OGÓLNY DO PISMA ŚWIĘTEGO
- NOWY TESTAMENT-PISMA JANOWE
- NOWY TESTAMENT-EWANGELIE
- STARY TESTAMENT-PIĘCIOKSIĄG I KSIĘGI HISTORYCZNE
No i tego raczej nie muszę Wam chyba tłumaczyć, czytamy, analizujemy i rozmyślamy nad poszczególnymi księgami :)
Księża to prowadzący również mega mili :)
Więc do wykładowców mam szczęście :)
Zobaczymy jacy będą przy zaliczeniach :D
Oczywiście przed każdymi zajęciami się modlimy, w końcu to chyba naturalne na takim kierunku :)
Moja grupa jest niezbyt liczna, bo na magisterce raptem ze mną jest tylko 4 osoby, dlatego jesteśmy połączeni z podyplomowymi :)
Na roku jestem najmłodsza i na początku mi to przeszkadzało, ale teraz się przyzwyczajam, tym bardziej że mam fajną grupę i już jakieś znajomości pierwsze nawiązałam :)
Mam nadzieje, że choć troszkę Wam się forma tego postu spodoba :)
Gdybyście mieli jakieś pytania lub o czymś nie wspomniałam to śmiało piszcie na dole w komentarzach, postaram się odpowiedzieć :D
Ściskam Was mocno :*

Ło matku, szkolenie paladynów :D
OdpowiedzUsuńA tak serio, kurczę dobór przedmiotów jak dla mnie to masakra :D sam będąc na historii w tamtym semestrze miałem tematykę obracającą się wokół kościoła, z czego śmialiśmy się, że nasz kierunek powinien być oficjalnie historią kościoła i cielesności. Takie pytanie do Ciebie - serio interesuję Cię taka tematyka? Czy zgłębianie wiedzy o kościele przyniesie Ci coś (nie mówię o korzyściach materialnych, bardziej mi chodzi o umysłowe, ogólnorozwojowe)? I czy nie myślałaś może o wstąpieniu po studiach do jakiegoś zakonu? Mogłabyś być bliżej Boga, jednocześnie wykonywać posługę ewangelizacyjną wśród młodych, których jak sądzę lubisz i chciałabyś z nimi pracować?
Hulaka jak zwykle do usług ;)
No Hulako ty to nigdy mnie nie zawiedziesz, dziękuję Ci za komentarz i tyle pytań zarazem :D Już śpiesze z odpowiedziami :)
UsuńCzy ja wiem, nie mogę powiedzieć że dobór przedmiotów jest masakryczny ale rzeczywiście mógłby być lepiej dobrany z tym się zgodzę :) Czasem na niektórych kierunkach to naprawdę nie potrafią dobrać przedmiotów, coś o tym wiem haha :)
No to teraz pytanka :)
1. Tak, serio interesuje mnie to i od zawsze interesowało, dlatego tyle konkursów za mną religijnych haha 😂
2. Myślę że na pewno pomoże. Powiem Ci szczerze że nawet nie brałam pod uwagę korzyści materialnych, głównie myślałam o tym aby rozwijać się duchowo, jakoś pogłębiać swoją wiedzę na ten temat. Myślę że dzięki temu będę bardziej świadoma swojej wiary a przy okazji będę świadomiej o niej mówić innym :)
Bo przecież nie tylko chodzi tutaj o katecheze ale też jeśli wszystko się uda uzyskam tytuł magistra teologii a to wg mnie brzmi dumnie :)
3.Tak chciałabym pracować z młodymi ludźmi, zresztą ciągle to robię więc po prostu chce żeby się to nie kończyło. Bo jednak inni ludzie, szczególnie młodzi potrafią naprawdę dać solidny zapas energii na cały tydzień :D
A jeśli chodzi o ten zakon to mówię zdecydowanie nie :)
Kiedyś o tym myślałam, kiedy jeszcze byłam w liceum, ale teraz odkryłam że moje powołanie jest inne :)
Zwyczajnie w świecie nie nadaje się tam, nie czuję tego.
Poza tym i chyba najważniejsze mam chłopaka którego bardzo kocham i mam z nim związane plany :D
Nigdy nie chciałabym zamienić go na zakon :)
Jeszcze raz dzięki wielkie Hulako że jesteś w gronie czytelników mojego bloga :) To zaszczyt :D
Witam Serdecznie :)
OdpowiedzUsuńPanie Hulaka studia katechetyczne czy teologiczne nie kształcą tylko przyszłych ludzi świeckich ale także nauczycieli, profesorów którzy tylko przekazują wiedzę o Bogu
Zachęcam do poczytania ;p
Oo witaj na moim blogu :D Cieszę się że nowe osoby przybywają do moich czytelników :) Mam nadzieję że na dłużej zagościsz :)
UsuńAle powiem Ci że tego komentarza twojego to nie ogarniam zbytnio, bo troszkę to dziwnie ująłeś i w moim odczuciu to naprawdę nie wiem jaki był tok myślowy , ale widocznie ja też muszę poczytać :D ale człowiek uczy się całe życie więc poczytam :)
Jeszcze raz dzięki za komentarz :)
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
Usuń